Ze wszystkich istot, które stąpały po Hallitarze, odkąd zaczął płynąć czas, najmłodszymi z nich wszystkich byli ludzie. Byli oni również jednymi z najmniejszych ze wszystkich istot, a jednak przekonani o swojej większości i prawie do podporządkowania sobie wszystkiego, co żyło, podbijali i przemieniali ziemie wokół siebie tak, by odpowiadały ich pojęciom dobra, wspaniałości i użyteczności. Tworzyli sobie kultury, kulty, bożków i zbawców. Niektóre trwały i działały aktywnie całe wieki, inne umierały w mgnieniu oka. Za każdą stała jakaś siła, a każda siła przecież do kogoś należy. Ale tylko jedna wygrywa i wynosi się ponad wszystkie.
Zna ją każdy, nawet jeżeli nie wszyscy się jej podporządkowują - jedno imię, znane odkąd planety zaczęły się kręcić, po dziś dzień nie zostało zapomniane, a brzmi ono Kirian.
O Kirianie mówiło się w wielu różnych językach i przeróżnych kontekstach, ale poznała go tylko garstka wybranych. Każdy z nich na szyi nosił drogocenny wisiorek, który oddzielał ich od reszty. Dzięki nim wybrani Kiriana mogli poznać jedni drugich, a przekazując je innym, nawet podać tę moc dalej. Kirian nie tylko nadał swoim dziedzicom ładne ozdoby, ale zaklęta w nich moc dodawała ich właścicielom niezwykłych zdolności.
Przez wieki, wybrani Kiriana obrzucani byli nieskończoną liczbą określeń, imion i nazw; Dzieci Kiriana, Wojownicy Sprawiedliwego, Świetliści, potwory, półbogowie, nadludzie, a wreszcie superbohaterowie. Ale odkąd pierwszy wisiorek został nadany człowiekowi, jedno określenie nie przeminęło w żadnym z Hallitarskich języków. Od początku nazywano ich po prostu Medalionami.
Niestety, mimo wielkiej ludzkiej ambicji, człowiecze umysły były o wiele prostsze niż by tego chcieli. Ta zupełnie zwyczajna nazwa wytrzymała najdłużej i niestety przez to skupiała wszelką uwagę na najmniej ważnym aspekcie bycia wybranym przez Kirian. Żadna wspaniała umiejętność, żadne sztuczki i siła, żadne pieśni i błyskotki nie miały większego znaczenia dla Kiriana. Nie były nagrodą, były prezentem. Były dodatkiem do czegoś, czego nie dało się porównać z najwspanialszym uczuciem, podarkiem, ani rzeczą. Kirian ratował ludzi z przeklętego losu, który sami sobie zgotowali, otaczał ich miłością i dawał im dom, którego zawsze tak usilnie szukali. A ci, którzy go zaakceptowali nie mogli zatrzymać go tylko dla siebie i robili wszystko, aby uratować więcej.
Wojownicy różnią się od siebie na wszelkie sposoby – wyglądem, wiekiem, rasą, pochodzeniem, historią i doświadczeniami, charakterem, czy nawet sposobem myślenia. To samo, co sprawia, że nie ma dwóch takich samych ludzi na świecie i to, że nie sposób znaleźć dwa podobne płatki śniegu, to decyduje o kolorze światła, którym emanują Medaliony. Nie ma dwóch wojowników o identycznym kolorze, nigdy nie było i nigdy nie będzie, dlatego nawet jeśli spotkają się ze sobą dwa żółte światła, wciąż będą się od siebie różniły.
To światło nadane zostało wojownikom w momencie powrotu ze śmierci do życia i tym samym zwycięstwa Kiriana nad Uminegi – istotami mroku, które od niepamiętnych czasów ciemiężyły ludzkość na Hallitarze. To światło jest największym przeciwieństwem mroku; odstrasza go, rani i unicestwia, jeśli tylko ktoś potrafi się nim posługiwać.
W tym celu powstały Dary – niesamowite, ponadnaturalne zdolności ludzkich wojowników, działające zarówno w wymiarze materialnym, jak i duchowym. Podczas, gdy ich duchowa strona miała stanowić formę obrony przed mrokiem, (jak też jest po dziś dzień) ich fizyczna odsłona miała niegdyś ułatwiać życie ludziom; w przenoszeniu wody, w budowaniu domów i miast, w rozpalaniu ognia, oświetlaniu drogi i wielu innych codziennych wyzwaniach.
A jednak nie bez powodu nazywani byli “wojownikami”. Każdy Medalion trenował swój Dar również w taki sposób, by umieć walczyć i obronić tych, którzy znaleźli się w potrzebie. Bo, chociaż mrok sam w sobie stanowił zagrożenie duchowe, to przecież na tym się nie kończyło. Tak, jak Medaliony miały realne fizycznie umiejętności, tak i zwolennicy sił mroku stanowili realne fizycznie zagrożenie.
W skrócie - Medaliony do dziś walczą o życie. Nie tylko swoje, ale o życie tych, którzy nie są w stanie walczyć sami. W świecie zatopionym w mroku, niosą pomoc tym, którzy nie widzą nadziei, błąkającym się bez celu z oczami przysłoniętymi kłamstwami, zmartwieniami, nieistotnymi rzeczami, materialnymi, przemijającymi. W świecie, w którym istnieją poza ludźmi i zwierzętami istoty znacznie potężniejsze i starsze nawet od samego Hallitaru.
Medaliony, to jedyni przedstawiciele ludzkiej rasy, którzy są w stanie obronić siebie i innych przed złem. I chociaż Hallitar bezlitośnie uciskany jest przez siły ciemności, niewielu decyduje się stanąć w jego obronie, przyjmując medalion, mimo, że każdy dostaje taką możliwość. Bo prawda jest taka, że Kirian chciał mieć każdego, ale nie każdy chciał mieć Kirian.